Seks jednak działa

Jakie filmy nas podniecają? Co podpatrzonego na ekranie wnosimy do własnej sypialni? Czy kino może wypromować modę na jakiś rodzaj seksu? Czy kino polskie nas kręci? W projekcie Kinoterapia zajmujemy się wpływem tego, co oglądamy na ekranie na nasze życie. Czy dotyczy to także życia seksualnego? Postanowiłyśmy to sprawdzić.
Przeprowadziłyśmy anonimową ankietę na temat tego jak kino wpływa na nasze zachowania w sypialni (czy gdzie tam czynnościom seksualnym się oddajemy). Pytałyśmy kobiety i mężczyzn w wieku między 30 a 45 rokiem życia. Dziś jej wyniki. Wkrótce komentarze specjalistów.
Zapraszamy do dzielenia się swoimi doświadczeniami.

Seks jednak działa – komentarz do ankiet

„Mam teraz mniej więcej tyle lat co Michael Douglas w Fatalnym zauroczeniu i nie wierzę, po prostu nie wierzę w scenę drapieżnego seksu w kuchni (tą, w której Glenn Close wiesza się na Douglasie w chwili stosunku). Niezależnie od szczupłości Glenn Close, to po prostu nie jest na kręgosłup czterdziestoparolatka!” pisze Wojtek Orliński z „Gazety Wyborczej” w komentarzu do naszych ankiet.

Zmysłowa baśń zimowa

U progu zimy przypominamy konkurs, jaki ogłosiliśmy przy okazji Wzmacniającego Pakietu Zimowego 2009 i seansu „Fast runnera”, przepięknej zimowej legendy. Może skusicie się znów w tym roku? Na baśnie, snuje zimowe i piękne wspomnienia czekamy do świąt, tzn do 24 grudnia. Najpiękniejsze sowicie nagrodzimy.
Więcej»Misjonarz na śmietnisku

„Wyobraźmy sobie, że ściągamy kuratorów na śmietnisko, które wybrał Muniz i mówimy im: „Słuchajcie, wystawy aukcje to już nuda. Nie ma napięcia, nie ma energii. Jesteście sfrustrowani i znudzeni. Szukacie nowości, rozglądacie się po nowych festiwalach. My wam proponujemy coś jeszcze innego. Zakładajcie te gumo-waciaki. Tworzymy dla was specjalną grupę, tu macie mistrzów, instruktorów. Rozpoczynamy tydzień pracy na śmietniku.” O dokumencie Śmietnisko, który pokażemy w niedzielę 3 kwietnia, rozmawiamy z Pawłem Althamerem, rzeźbiarzem, performerem.
Więcej»Śmietnisko – recenzja

W niedzielę 3 kwietnia o godzinie 18, w ramach Rozbudzającego Pakietu Wiosennego, pokażemy w warszawskim Kino.Lab nominowany do Oscara dokument Śmietnisko w reżyserii Lucy Walker. Bartosz Żurawiecki pisze o nim „Bardziej wierzymy filmom o nieudacznikach, o przegranych niż o ludziach, którym się coś udało. Jest to jednak myślenie zabójcze. Czas najwyższy porzucić to umiłowanie klęski i uwierzyć w Śmietnisko.”
Więcej»Rozbudzający pakiet wiosenny
Kinoterapia powraca do warszawskiego Kino.Lab. W weekend 2-3 kwietnia zapraszamy na Rozbudzający Pakiet Wiosenny. Wejdziemy w wiosnę na filmowo. Przyjrzymy się, jak to się dzieje w życiu bohaterów filmów i w życiu każdego z nas. Zapytamy, czy chcemy coś tej wiosny zmienić – obudzić się z jakiegoś snu, odrodzić, posprzątać, zakochać w kimś lub w czymś, stworzyć coś nowego. Porozmawiamy też o tym, czy umiemy świętować.
Więcej»Serwis dla specjalistów
Trochę to trwało, ale NARESZCIE JEST!!!
Nie ustajemy w wysiłkach popularyzowania wiedzy na temat tego jak cennym narzędziem pracy psychologów, coachów, doradców czy nauczycieli może być film! Specjalnie dla nich oraz dla wszystkich zainteresowanych stworzyłyśmy SERWIS DLA SPECJALISTÓW – www.projekcje.edu.pl.
Serwis powstał, by popularyzować innowacyjne podejścia do sztuki filmowej. Jest skierowany do specjalistów z dziedzin edukacji, psychoedukacji, rozwoju osobistego, psychoterapii oraz interwencji kryzysowej.
Więcej»Męska terapia westernowa

„Przez półtorej godziny jestem ewidentnie tym facetem w kapeluszu, którego rysowałem od dziecka. I mam dwa pistolety, strzelbę i konia srokacza. Przyjeżdżam do miasteczka, gdzie nikt mnie nie zna, mszczę pokonanych, przywracam sprawiedliwość i wygrywam serce kobiety.” Psycholog Piotr Pietucha opowiada nam o tym jaką siłę terapeutyczna odkrył w oglądaniu westernów. Rzecz tylko dla mężczyzn.
Więcej»Progi mocy
„Mężczyźni nie mają dostępu do własnej mocy. Jak nie mam dostępu do ciała i wrażliwości, to nie mam dostępu do mocy. Mam tylko dostęp do przemocy i przemocowego traktowania siebie i innych. Zamiast zatrzymać się i powiedzieć – tak, jestem bezradny, nie umiem, nie wiem – mężczyzna na ogół atakuje. I to jest wyraz bezsilności i nieumiejętności, braku mocy. Żeby umieć się przyznać do bezsilności trzeba mieć wiele siły i niezależności. A jeszcze więcej, żeby poprosić o pomoc.” Rozmowa ze Zbigniewem Miłuńskim, psychoterapeutą, gościem naszego spotkania po filmie Para do życia – zapraszamy w sobotę 18 grudnia.
Męskość w saunie
„Joonas – drugi reżyser – cierpiał kilka lat temu na depresję. Nie chciał iść do lekarza, a nastrój poprawiał sobie w saunie. Zauważył, że to jest miejsce, gdzie mężczyźni otwierają się i opowiadają sobie najbardziej intymne historie. Zdaliśmy sobie sprawę, że w saunie człowiek jest nagi nie tylko w tym jednym sensie – że tu rozbieramy się fizycznie i psychicznie. Wszystko zostaje w szatni – mundury, odznaczenia, tytuły. Dlatego sauna jest wspaniałą metaforą dla naszego przesłania” Rozmowa z Mika Hotakainenem, reżyserem filmu Para do życia. Projekcja 18 grudnia.
Para do życia – recenzja

„Para do życia została zadedykowana fińskim mężczyznom, a ci – jak mówi z jeden z bohaterów filmu, oficer wojska – „muszą być twardzi”. Tymczasem dokument pokazuje ich „na miękko”, w chwilach, gdy opowiadają o swoich słabościach, dramatach, gdy odsłaniają swoje emocje i uczucia. Te monologi i dialogi odbywają się w saunach (sauna to, jak wiadomo, narodowy skarb Finów): miejskich, wiejskich, domowych, zorganizowanych w wozie kempingowym lub w… budce telefonicznej.” Bartek Żurawiecki pisze o filmie Para do życia , który pokażemy w sobotę 18 grudnia.

Pani od biologii

„Trzy czwarte bohaterek współczesnych absolutnie mi nie pasuje, ponieważ telewizja serwuje nam śliczny nierealny świat. Łącznie z bohaterkami moich powieści przełożonymi na ekran telewizyjny. Mojej powieści wyrządzono straszną krzywdę, bo jej bohaterki wcale nie są takie cudne i piękne. Mają nadwagę, mają swoje problemy, bywają niekonsekwentne, głupie, rozdarte. A tu w serialu dostajemy cukier, lakier, cud i miód.”
27 listopada pokażemy Ród Antonii. Dziś rozmawiamy z pisarką Małgorzatą Kalicińską, autorką Domu nad Rozlewiskiem, książki w której podobnie jak w Antonii żyją obok siebie kolejne pokolenia kobiet.

Ród Antonii – recenzja

„Bajka? Zapewne. Niemożliwa do urzeczywistnienia? Oto jest pytanie! Na pewno, możliwa bardziej w liberalnej Holandii niż w przaśnej Polsce. Gorris zadedykowała film swojej babci, niewykluczone więc, że pobrzmiewają w nim nuty autobiograficzne.” O Rodzie Antonii, którą pokażemy 27 listopada pisze Bartek Żurawiecki.
Więcej»Mieszkam w kinie

Kolejna odsłona cyklu Serce Krytyka. Dziś swoje serce otwiera przed nami Łukasz Maciejewski. „Jeżeli film jest znakomity, daję się porwać emocjom – jak każdy. Jestem dzieckiem, jestem starcem, bohaterem filmowym. Zapominam o całym świecie. Kontrolka filmoznawcy gaśnie. Mieszkam w kinie. Jak Alicja w Krainie Czarów.”

Gotowi na seks
Krystian Legierski działacz na rzecz LGBT (z ang. Lesbians, Gays, Bisexuals, Transgenders), właściciel kultowego klubu Le Madame zna dobrze film Shortbus. Pokazywał go w swoim klubie przy komplecie widzów. „Ten film mówi między innymi o tym, że kiedy wszystko można, nic nie jest tabu, to ludzie się często gubią. Tylko, że ja jestem zdania, że lepiej się zgubić niż nie doświadczyć pewnych spraw, bo krępują nas jakieś zakazy i nakazy. Większą wartość widzę w zagubieniu się niż w zniewoleniu.”
Więcej»Demon seksu
Jednym z bohaterów filmu Shortbus, który pokażemy 6 listopada, jest energia seksualna. O co chodzi z tą energią? Czy to to samo co pożądanie? Do czego tak naprawdę służy? Estera, edukatorka i artystka wróciła właśnie z Amsterdamu z Międzynarodowej Konferencji „Seksualność i Świadomość”. Tłumienie energii seksualnej w Polsce porównuje do tego w krajach arabskich, i tłumaczy co ma wspólnego energia seksualna z zakładaniem firmy. Nie mówiąc już o tym, że brała udział w intymnych spotkaniach podobnych do tych, które widzimy na Shortbusie.
Shortbus – recenzja

„Film Johna Camerona Mitchella z roku 2006 kilka lat krążył po Polsce w… drugim obiegu. Był pokazywany pokątnie w różnych klubach, „ozdabiał” spotkania i dyskusje poświęcone problemom ruchu gejowskiego albo roli seksu w życiu Polaków. Długo jednak nikt nie ośmielił się wprowadzić u nas Shortbusa do oficjalnego rozpowszechniania. Sam, jakiś czas temu, rozmawiałem z organizatorem jednego z czołowych rodzimych festiwali filmowych, który zarzekał się, że filmu Mitchella nie weźmie, gdyż jest on ‘zbyt wulgarny’.” Recenzja Bartosza Żurawieckiego.

Pod jednym dachem

W sobotę 16 października oglądamy wspólnie Brick Lane. Po filmie naszym gościem będzie między innymi Dimitrij Strelnikoff, rosyjski pisarz, dziennikarz i biolog. Dziś pytamy go o wrażenia z filmu, o to jak to jest być w związku małżeńskim międzykulturowym i czy rusofobia pozwala spokojnie żyć w Polsce.

Brick Lane – warsztat

W sobotę 16 października 2010 roku o 18.30, po filmie Brick Lane oraz panelu, zaprosiliśmy na warsztat psychologicznej pracy z filmem. Poprowadziła go Ewa Kownacka, psychoterapeutka, psycholożka międzykulturowa. Do udziału zachęcaliśmy wszystkie osoby, które chciałyby poczuć na własnej skórze i zaobserwować w mikroskali, w bezpiecznym zaciszu sali szkoleniowej, co dzieje się na styku kultur, jak funkcjonuje nasza tożsamość i jak możemy lepiej funkcjonować i cieszyć się różnorodnością kulturową, oraz jak sprostać wyzwaniom jakie ze sobą niesie.

Arab w kosmosie, czyli kino między kulturami

W sobotę 16 października obejrzymy Brick Lane i porozmawiamy o związkach w kontekście międzykulturowym. A jak wygląda sprawa filmów tym kontekście?
W kinie z Senegalu nie ma mowy o pornografii, wielożeństwie, obrzezaniu i o czarach. W Algierii nie uświadczysz horrorów, science-fiction, ani fantasy. Czy ktoś kiedykolwiek widział film o Arabach w kosmosie? Rozmawiamy z Mamadou Dioufem, muzykiem z Senegalu i Abdelhakiem Bouaouiną, mediatorem kulturowym z Algierii.
Brick Lane – recenzja

„Brick Lane to nazwa ulicy we wschodnim Londynie zamieszkiwanej głównie przez przybyszów z Bangladeszu. Jest wśród nich także Nazneen (Tannishtha Chatterjee) – młoda kobieta, która wcześnie straciła matkę, musiała wyjść za dużo starszego od siebie mężczyznę i opuścić ojczyznę, w której zostawiła ukochaną siostrę.” O filmie Brick Lane, który pokażemy w sobotę 16 października pisze Bartek Żurawiecki.

Brick Lane

W sobotę 16 października 2011 Kinoterapia zaprosiła na spotkanie ze związkami w kontekście kultury. W warszawskim KINO.LAB obejrzeliśmy doskonały brytyjski film Brick Lane o konsekwencjach imigracji pewnej rodziny z Bangladeszu do Londynu. Po seansie porozmawialiśmy z prof. dr hab. Pawłem Boskim psychologiem kulturowym, autorem książki „Kulturowe ramy zachowań społecznych” nominowanej do nagrody Teofrasta, przyznawanej najlepszym książkom psychologicznym roku oraz Dmitrijem Strelnikoffem, rosyjskim pisarzem, dziennikarzem i biologiem. Po spotkaniu warsztat psychologicznej pracy z kinem poprowadziła psycholożka międzykulturowa Ewa Kownacka.

Dobry odbiorca

„Są reżyserzy epatujący, którzy wciągają mnie w mgławicę swojego „ja”, nie pozwalają być sobą. Kiedy oglądam Inland Empire mam wrażenie, że podglądam czyjś sen. Jestem obcy. A kiedy oglądam Osiem i pół – to jakbym ja sam śnił.”
W cyklu Serce Krytyka przepytujemy Tadeusza Sobolewskiego.

Nie dać się zwariować

Bohaterowie Punków we wsi – filmu, który pokażemy 2 października mają problem z utrzymaniem zespołu. I nie chodzi o finanse. Paczka kumpli i wspólny cel zdaje się zbyt kiepską motywacją. Jak temu zaradzić? Jak postąpiłby zawodowiec? Pytamy o to Sławomira Grzelczaka, prezesa portalu doradztwa biznesowego Verdict.pl. i wywiadowni gospodarczej Dun&Bradstreet Poland, który zarządza na co dzień 130-osobowym zespołem.

Na wariackich papierach

W najbliższą sobotę oglądamy Punki we wsi i rozmawiamy o zgrywaniu zespołów i motywowaniu innych. Kto wie o tym lepiej od Arkadiusza Jakubika, reżysera rewelacyjnie przyjętego i nagrodzonego w Gdyni filmu Prosta historia o miłości. Jak bez dużych pieniędzy zrobić świetny film, ze świetna obsadą, zdobywać nagrody i znaleźć dystrybutora?
Więcej»Punki we wsi – warsztat

W sobotę 2 października o 18.30, po filmie Punki we wsi oraz panelu, zaprosiliśmy na warsztat psychologicznej pracy z filmem „Współpraca i motywacja w zespole”. Poprowadził go Dawid Bałutowski, trener biznesu, autor jedynej polskiej książki o wykorzystaniu filmu w psychoedukacji. Spotykamy się w warszawskim KINO.LAB.
Więcej»Punki we wsi – recenzja

Nawet anarchia musi mieć jakiś porządek. Zwłaszcza, gdy zakłada się zespół muzyczny albo wypływa grupą w morze. Bez zgodnej współpracy czeka nas w takich wypadkach jedynie niezbyt piękna katastrofa. Nade wszystko jednak, anarchia musi mieć porządek ideologiczny – trzeba wiedzieć przynajmniej przeciwko czemu razem się buntujemy. Bartosz Żurawiecki pisze o Punkach we wsi.

Punki we wsi

W sobotę 2 października 2010 zaprosiliśmy na spotkanie z Kinoterapią do warszawskiego KINO.LAB, na wspólne oglądanie doskonałej komedii Punki we wsi w reżyserii Larsa Jessena. Ten film po raz pierwszy gościł w polskim kinie! Cykl Związki przyglądał się między innymi pracy w zespole. Po filmie rozmawialiśmy z Bogną Świątkowską, dziennikarką, animatorką kultury, Prezeską Fundacji Bęc Zmiana oraz Dawidem Bałutowskim, trenerem biznesu, autorem jedynej polskiej książki o wykorzystaniu filmu w psychoedukacji. Na zakończenie spotkania zaproponowaliśmy warsztat kinoterapeutyczny.

Mała Miss – warsztat

Podczas spotkania z Kinoterapią w sobotę 18 września 2010 odbył się warsztat kinoterapeutyczny poświęcony rodzinie, który poprowadziła psycholożka Maria Jakuszko. Podczas warsztatu dokonaliśmy małej analizy rodziny Hooverów. Kto tam rządzi? Jakie funkcje pełnią poszczególni, wyraziści członkowie rodziny? Czy wszystko działa tam jak należy? Z którymi bohaterami się identyfikujemy?
Więcej»Wilk musi zjeść Czerwonego Kapturka

Co to są produkty grimmopodobne? Do czego rodzicom służy telewizor? Czu urżnięcie głowy to dobre zakończenie baśni? Z psychologiem Anną Kałubą – Korczak rozmawiamy o filmach dla dzieci. O tym jak wspólnie oglądać filmy, jak wykorzystywać ich potencjał terapeutyczny. Wreszcie o tym, że rodzice potrzebują „Apteczki Filmowej”.
Więcej»Rodzina? Nie, dziękuję.

W sobotę 18 września podczas spotkania z Kinoterapią przyglądaliśmy się rodzinie. Czym jest? Czy jest ważna? Co nam daje, a co odbiera? Jak żyć w rodzinie i nie zwariować. Olga Bocian od piętnastu lat jest w związku partnerskim. Zdecydowała, że nie będzie zakładała rodziny. W rozmowie wyjaśnia dlaczego nie chce wychodzić za mąż ani mieć dziecka.

Mała Miss – recenzja

„Powiedzmy sobie szczerze – z wyjątkiem paru szczęściarzy, którym się w życiu udało, jesteśmy generalnie nieudacznikami. Nie zdobyliśmy tytułu Miss Świata, nie dostaliśmy profesury na prestiżowym uniwersytecie, nie mamy żadnych szans na Oscary i Nagrody Nobla, nie zarabiamy milionów. I co z tego, że przeczytaliśmy całego Prousta, że każdej nocy przychodzi nam do głowy kolejny genialny pomysł, którym podbijemy świat, że pewna ciotka dostrzega w naszej twarzy podobieństwo do Brada Pitta? Nie czeka nas nawet 5 sekund sławy.” O Małej Miss pisze Bartek Żurawiecki.
Więcej»Poczet samobójców

Kino kojarzy nam się ze wszystkim, wszystko kojarzy nam się z kinem. W naszym nowym cyklu KADRY Z KALENDARZA, który przygotowujemy wraz z Filmwebem, przyjrzymy się punktom stycznym rzeczywistości i kina, a za pretekst posłuży nam kalendarz. Zaczynamy od rozmowy z medioznawcą Jackiem Wasilewskim. Wrzesień miesiącem pamięci narodowej. Czy polskie filmy historyczne muszą być takie cierpiętnicze? „Fakt, że tnie mogły powstać dwa filmy: Westerplatte Pasikowskiego i Katyń Glińskiego świadczy o tym, że fatalistyczny punkt widzenia nadal trzyma naszą kulturę w uścisku – musimy bronić wartości, krzyża, jesteśmy w kleszczach rosyjsko-niemieckiego kondominium, między Krzyżakami i Wielkim Konstantym z Dziadów.”
![]()
Mała Miss

W sobotę 18 września 2010 zaprosiliśmy do warszawskiego KINO.LAB na wspólne oglądanie kolejnego filmu w cyklu Związki. Tym razem przyglądaliśmy się związkom w rodzinie. Obejrzeliśmy nagrodzoną dwoma Oscarami komedię Małą Miss w reżyserii Jonathana Daytona i Valerie Faris. Po filmie rozmawialiśmy o tym, co nas dzieli, a co łączy z bohaterami, a inspirowali nas Kamil Śmiałkowski, dziennikarz filmowy i Robert Boch, mediator rodzinny. Całość zwieńczył warsztat prowadzony przez psycholożkę Marię Jakuszko.

Łzy dla przyjaciela

W sobotę 4 września 2010 po pokazie filmu Max and Mary zaprosiliśmy na warsztat kinoterapeutyczny „Kodeks przyjaciela”, który powadziła psychoterapeutka Anna Twardowska.
Słowa zaproszenia od Ani Twardowskiej:
„Podczas warsztatu chcę zbadać potencjał przyjaźni, jaki w sobie nosimy – nasze potrzeby i nasze możliwości w tej kwestii. Jakiego przyjaciela pragnę? Jakim przyjacielem jestem dla innych? Jak zadbać o to, żeby w trudnych chwilach nie wszyscy, zgromadzeni do tej pory wokół mnie, wyszli pospiesznie? Jak samemu nie uciekać od bliskich, kiedy okazuje się, że nie są tacy, jak myśleliśmy? Czy sam potrafię być przyjacielem, przyjaciółką dla siebie?”

Paula, doktor i sztuka odchodzenia

Film Mary i Max, który pokazaliśmy 4 września 2010 opowiada o wielkiej przyjaźni. Nie do końca łatwej i przyjemnej. Tym bardziej ważnej. Dzięki uprzejmości pisma „Style i Charaktery” publikujemy fragment rozmowy z Paulą Sawicką, psychologiem, tłumaczką, nauczycielem akademickim, działaczką opozycji demokratycznej w latach 70. i 80.Paula Sawicka to przede wszystkim jednak niezwykła kobieta, w której życiorysie jedno z najważniejszych miejsc zajmuje przyjaźń z Markiem Edelmanem, ostatnim dowódcą powstania w getcie warszawskim, wybitnym działaczem opozycyjnym, człowiekiem nadzwyczajnym. Przyjaźń głęboka i mądra, ale także trudna i wymagająca.

Mary and Max – recenzja

„Film australijskiego reżysera, Adama Elliota otwiera informacja, że fabułę oparto na prawdziwej historii. Już to zasługuje na uwagę, bowiem animacje przeważnie służą tworzeniu fantastycznych krain i snuciu bajkowych opowieści. Tymczasem ta opowieść jest jak najbardziej życiowa. Życiowa aż do bólu.” O filmie Mary and Max pisze Bartosz Żurawiecki.

Mary and Max

W sobotę 4 września 2010 zaprosiliśmy na pierwsze po wakacjach spotkanie z Kinoterapią. W warszawskim KINO.LAB pokazaliśmy Mary and Max w reżyserii Adama Elliota z 2009 roku. Znakomity film, który otwierał ubiegłoroczny festiwal w Sundance, nie trafił wcześniej na nasze ekrany. Obejrzeliśmy go wspólnie w cyklu Związki, pod hasłem Przyjaźń. Po seansie o przyjaźni rozmawialiśmy z psycholożką Paulą Sawicką oraz dziennikarzem Michałem Margańskim. Po dyskusji zaprosiliśmy na warsztat kinoterapeutyczny.

Siła sportu

Kinoterapia nie mogłaby przegapić tak doniosłego wydarzenia, jak Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej! Z tej okazji rozmawiamy z Michałem Olszańskim, który prowadzi programy redakcji sportowej w radiowej Trójce. Jaki jest jego ukochany film o sporcie? Czy na sali kinowej przeżywa uniesienia godne mundialu?
Więcej»Nie czuję się trybunem ludu

Oto nasza nowa seria, z którą ruszamy szturmować niedostępne wieże polskiej krytyki filmowej. Kim są tajemniczy rozdzielacze gwiazdek czy też niewidzialni selekcjonerzy ulubionych festiwali filmowych, na które wybierzemy się latem? Jakie kino ich kręci i osłabia? Czy wierzą, że filmy mogą zmieniać świat? Kiedy ostatnio przeżyli autentyczne filmowe olśnienie?
Zaglądajcie do naszej nowej serii, a może dowiecie się, jak sprawić, by w kinowych ciemnościach otworzyło się na oścież… serce krytyka.
Zaczynamy od rozmowy z Bartoszem Żurawieckim, którego recenzje na co dzień możemy czytać w „Filmie”, „Przekroju”.

Gwiezdny pył – recenzja

„Oglądanie Gwiezdnego pyłu samo w sobie stanowi terapię. Pozwala bowiem z dystansu, z perspektywy leśnej głuszy, spojrzeć na nasz zamęt psychiczny, emocjonalny, a nawet polityczny, na te wszystkie gry, które uprawiamy z rzeczywistością i z innymi ludźmi. I odpowiedzieć na pytanie, co tak naprawdę jest w życiu ważne.” Recenzja Bartka Żurawieckiego.

Dzień Ojca

„Mój czteroletni syn zapytał mnie dlaczego Luke Skywalker jest smutny? Odpowiedziałem mu, że mu się nudzi na tej planecie. Po chwili powiedział: mi też się nudzi na tej planecie. I okazało się, że dzięki jego pytaniom zacząłem dostrzegać w Gwiezdnych wojnach, które widziałem już dziesiątki razy, zupełnie nowe rzeczy.” W Dniu Ojca rozmawiamy z Wojtkiem Orlińskim, ojcem trzech synów, dziennikarzem „Gazety Wyborczej”, który w warszawskiej SWPS prowadzi seminarium „Stereotyp w popkulturze”.
Więcej»Dar ożywiania
Manuela Gretkowska i Piotr Pietucha będą naszymi gośćmi na panelu w sobotę 26 czerwca. Po filmie Andrzeja Kondratiuka Gwiezdny pył porozmawiamy wspólnie między innymi o tym jak sprawić, by związek dwojga ludzi stał się żywą opowieścią, w której trwa miłość, zrozumienie i wzajemna fascynacja. Jak dobrze razem się zestarzeć. Poniżej krótka rozmowa z naszymi panelistami.
Gwiezdny pył

W sobotę 26 czerwca 2010 zaprosiliśmy na ostatnie przed wakacjami spotkanie z Kinoterapią. Cykl Związki wkroczył w etap dobrego, wspólnego starzenia się. Wspólnie obejrzeliśmy film Andrzeja Kondratiuka Gwiezdny pył. Po seansie naszymi gośćmi na panelu byli Iga Cembrzyńska, która zagrała w Gwiezdnym pyle oraz pisarka Manuela Gretkowska i psycholog Piotr Pietucha. Rozmawialiśmy o tym jak sprawić, by związek stał się żywą opowieścią, w której trwa miłość, zrozumienie i wzajemna fascynacja. Po panelu warsztat kinoterapeutyczny „Kobieta, mężczyzna, przyjaźń” poprowadziła Anna Twardowska.

Jak wychowywać „Zmierzchem”?

„Filmy, często w bardzo atrakcyjnej formie, opowiadają o nas – ludziach, z naszymi kłopotami, przywarami, lękami, ale też zaletami, cnotami, zasobami. I nie ważne, czy postacie noszą antyczne stroje, mówią obcymi językami, czy mają wydłużone, elfie uszy. Ich sytuacja odzwierciedla często naszą.” Rozmowa z Dawidem Bałutowskim, psychologiem, autorem książki „Jak oglądać filmy z młodzieżą. Film fabularny w psychoedukacji, terapii i profilaktyce”.
Więcej»Junebug – recenzja

„Kto z nas nie zazdrości innym ich życia? Bo ciekawsze, bogatsze, bardziej ekscytujące. Bo inni podróżują tam, gdzie nas nigdy nie będzie, poznają ludzi, których my nigdy nie poznamy, zarabiają tyle, ile my nigdy nie będziemy zarabiać i – w przeciwieństwie do nas – każdego wieczoru uprawiają namiętny seks… Co gorsza, często jest to prawda.” O filmie Junebug pisze dla nas Bartosz Żurawiecki.

Języki miłości

Bohaterowie filmu Junebug, który pokażemy 12 czerwca mają duży problem z komunikacją w związkach. Wydaje się oczywiste, że przecież każdy jakoś musi się komunikować. Czy trzeba się tego specjalnie uczyć? Michał Jeleń organizuje warsztaty komunikacji w związkach. Partnerzy poznają tam między innymi swoje języki miłości. Rozmawiamy o tym jak w prosty sposób można poprawić komunikację w związku.

Terror podniesionego głosu

Filmowcy eksplorują swoją wyobraźnię i dają wyraz własnej wizji świata. Takie ich prawo i warunek wstępny autentycznej twórczej ekspresji. Jednak wchodząc na płaszczyznę społecznej debaty, która – o czym jesteśmy w zespole Kinoterapii przekonane – kształtuje naszą zbiorową świadomość, podejmują ogromną odpowiedzialność za siłę rażenia swojego filmu, podobnie jak organizatorzy wydarzeń, które chcą przyczyniać się do naszego rozumienia świata. Czy aby jesteśmy na to przygotowani, by nie zacierać granicy między perswazją a obiektywnym stwierdzeniem faktów? Czy tworzymy właściwy kontekst do tej wymiany poglądów?
Więcej»W czym gramy?

„Miłość to opowieść, w której gramy główną rolę, w której występują inne postaci, i która ma określony początek, rozwinięcie i zakończenie. Zakochujemy się w osobach, których opowieści o miłości są takie same jak nasze lub komplementarne, czyli są uzupełnieniem naszych ról. Innymi słowy, w głowach mamy scenariusze, które ‘mówią nam’, jak miłość powinna się zacząć, co powinno dziać się później, ba, jak powinna się zakończyć. Są scenariusze, które przypominają komedię romantyczną, inne – melodramaty, a jeszcze inne – thrillery. Ale choć potencjalnie możemy wybierać między różnymi scenariuszami, to w swoim życiu ‘gramy’ zwykle w tym samym.” Rozmowa z Renatą Bożek, psycholożką, autorką powieści Madame Sinobroda, która będzie naszym gościem na spotkaniu 12 czerwca.

Dzień matki

Dzień Matki. Jak pokazywane są matki w kinie? Jak filmy o matkach na nas wpływają. Anna Twardowska, Lucyna Zembowicz i Monika Zakrzewska piszą o tym co je rusza kinoterapeutycznie w temacie matki w filmie. Zapraszamy do dzielenia się własnymi filmami z matką w tle.
Więcej»Junebug

W sobotę 12 czerwca 2010 zaprosiliśmy do warszawskiego KINO.LAB na kolejne spotkanie z Kinoterapią. Temat Związki wkroczył w etap związku kompletnego. Obejrzeliśmy obsypany dziesiątkami nagród film Junebug Phila Morrisona, rozmawialiśmy z psycholożką, autorką książki Madame Sinobroda Renatą Bożek. Po panelu odbył się warsztat kinoterapeutyczny „Scenariusz udanego związku” poprowadzony przez Annę Twardowską.

Zmysłowość – delikatnie, ale wprost

Robert J. Sterneberg wyróżnia trzy składniki miłości: namiętność, intymność, zobowiązanie. No i namiętność wygasa najszybciej, a badania oczywiście to potwierdzają. To mnie osobiście martwi i myślę, że nie tylko mnie. Dlatego, kiedy przeczytałam na Waszej stronie zdanie: Jeśli zaczynamy pracować z seksualnością, mamy szansę przetrwać dalej z tą samą fascynacją, postanowiłam zapytać: Jak? Rozmowa z Dawidem Rzepeckim, propagatorem tantry, prowadzącym warsztaty tantryczne, który będzie gościem naszego spotkania 22 maja.

Fortepian
http://www.youtube.com/watch?v=MLpzo_nwZpE

W sobotę 22 maja 2010 zaprosiliśmy do warszawskiego KINO.LAB na trzecie spotkanie w cyklu Związki. Tym razem hasłem przewodnim była intymność. Obejrzeliśmy Fortepian w reżyserii Jane Campion, porozmawialiśmy z profesorem Bogdanem Wojciszke, autorem bestselleru „Psychologia miłości” oraz z Zosią i Dawidem Rzepeckimi, propagatorami tantry. Zaprosiliśmy na warsztat kinoterapeutyczny – Głos namiętności, który poprowadziła Anna Twardowska.

John i Mary – sztuka balansowania

Mówi się, że początki są najtrudniejsze. Z pewnością tak jest, gdy spotyka się dwoje obcych sobie ludzi. I tak też jest w filmie John i Mary. Kobieta i mężczyzna spotykają się w pubie, po czym po kilku godzinach znajomości lądują w łóżku. Budzą się rano i co dalej? Recenzja Dominiki Szczeplik.
Więcej»Zaczęło się od końca

Psychologowie Anna i Konrad Maj obejrzeli film John i Mary. Mówią, że zobaczyli w nim model miłości bardzo różny od tego przedstawianego dzieciom w bajkach, babcinych opowieściach, czy literaturze romantycznej. A w związku z tym odmienny od tego kształtującego dziecięce wyobrażenia, w których mężczyzna uwodzi kobietę, zabiega o nią, przyjeżdża z kwiatami, zaprasza na kolację przy świecach, wpatruje się w oczy i prawi komplementy, a ona czerwieni się i uśmiecha. Tutaj zaczęło się od końca.
![]()
Każdą kobietę można uwieść

Ona i on i gra wstępna. Czasem ostrożnie, bez pośpiechu, według reguł. Czasem żywiołowo i spontanicznie. Paweł Wojciechowski z portalu Geniusz Uwodzenia twierdzi, że każdą kobietę można uwieść i więcej – uwodzenie kobiet jest banalnie proste. Mówi – „Jesteście zmysłowe, inteligentne, wrażliwe i wyjątkowo seksualne. Proponuję więc grę na tych właśnie, najczulszych strunach kobiecej psychiki. Wszystko zgodnie z zasadą win-win.”

John i Mary

W sobotę 8 maja 2010 o godzinie 11 zaprosiliśmy do warszawskiego Kino.Lab na projekcję drugiego filmu w cyklu Związki. Spotkanie zatytułowałyśmy – gra wstępna. Obejrzeliśmy wspólnie uroczy film John i Mary z Mią Farrow i Dustinem Hoffmanem z 1969 roku w reżyserii Petera Yatesa. Po filmie odbył się panel, którego gościem była m.in. Agnieszka Sitek, odtwórczyni roli Mary w wersji teatralnej Johna i Mary. Zaproponowaliśmy także warsztat kinoterapeutyczny o Micie relacyjnym.
![]()
Sami jesteśmy kinem

„Hollywood jest wielkim dostarczycielem filmu, ale też wielkim zbrodniarzem semiotycznym, bo mówi nam, że wszyscy oglądamy tak samo. Gdy tymczasem ostały się kultury, gdzie wcale nie jest to takie oczywiste, że mam wypełniać lukę między tym, że bohater wyszedł z mieszkania a tym, że za chwilę widzimy go na lotnisku. Część takich osób pyta: „Halo, ale może to nie ten człowiek, a może to ktoś inny?” Rozmowa z filmoznawcą i socjologiem profesorem Wiesławem Godzicem.
Więcej»Pytamy kobiety

Czy kobiety naprawdę pragną bardziej? Teorie na temat związków, które zawsze się sprawdzają? Te dwa pytania zadałyśmy trzem kobietom – dziennikarce Katarzynie Montgomery, psycholożce Justynie Święcickiej i filmoznawczyni Uli Śniegowskiej. Odpowiedzi publikujemy w związku z pokazem filmu Kobiety pragną bardziej. To był pierwszy z filmów, jaki pokazaliśmy w Cyklu Związki.
![]()
Księżniczka na poligonie

Czy korzystanie z portalu randkowego to obciach? Jedna z bohaterek filmu Kobiety pragną bardziej, którym rozpoczęliśmy nasz cykl Związki, komunikuje się z mężczyznami niemal wyłącznie przez internet. Mówi nawet, że dziś zamiast pójść do fryzjera, wystarczy uaktualnić swój profil w sieci. Iza Cisek, świadoma siebie dzika kobieta z krwi i kości, przez miesiąc intensywnie korzystała z portalu randkowego. Co ją tam przyciągnęło, a co wyrzuciło?
![]()
Kobiety pragną bardziej?

O to cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz. O filmie Kobiety pragną bardziej, którym w sobotę 27 marca 2010 roku rozpoczęliśmy nasz cykl Związki, o tym co w niej poruszył pisze Dominika Szczeplik.

Kinoterapia: Związki

W sobotę 27 marca 2010 rozpoczęliśmy nasz drugi cykl spotkań filmowych pt. „Związki”. Jako pierwszy wspólnie obejrzeliśmy film Kobiety pragną bardziej w reżyserii Kena Kwapisa. Wybrałyśmy go trochę przekornie. Nakręcono go w Hollywood na podstawie książki autorstwa scenarzystów Seksu w wielkim mieście. Czy ten film opowiada o nas i o tym jak wyglądają nasze związki? Czy to tylko garść stereotypów, z którymi my, świadomi siebie doświadczeni ‘związkowcy’ nie mamy nic wspólnego?

Moje Winnipeg

Film oryginalny, dziwny, artystyczny, ironiczny, czarno-biały, autodokument. Z tego powodu warto go zobaczyć. Jest pewnie jeszcze kilka innych powodów, ale nie jestem w stanie ich odkryć spontanicznie, zagłębiam się więc w zadumę intelektualną… Jest to jeden z najdziwniejszych filmów, które miałam okazję oglądać w moim życiu. Monolog reżysera o jego życiu w Winnipeg na tle czarno-białych migających filmów pocztówkowych a’ la lata dwudzieste. Film pozostawił mnie w zagadkowym stanie próżni, zawiesił między dźwiękami…
Więcej»Pizza w Auschwitz

Poszłam na ten film w niewesołym nastroju, w poczuciu rozczarowania ludzką ignorancją. Mówiąc krótko: dół. Trafiłam na Pizzę w Auschwitz. Trochę obawiałam się tego filmu, gdyż jestem emocjonalnie związana z tematem konfliktu palestyńsko-izraelskiego. Swoją pracę dyplomową poświęciłam roli organizacji pozarządowych w Palestynie i wiele naczytałam się o krzywdach wyrządzanych Palestyńczykom. Teraz będę oglądać o krzywdach krzywdzących. Poza tym temat holocaustu niezbyt pocieszający. A jednak…
Więcej»Karnawał. Porzućcie rozsądek i kontrolę.

Szaleństwo czyli nie liczenie się z normami zdrowego rozsądku i powinności bywa wstępem do zabawy. Pozwala zobaczyć inaczej rzeczywistość, zdobyć dystans. Istnieje przekonanie mówiące o tym, że szaleństwo jest odbiciem tego, jak funkcjonuje boski umysł. Nam skończonym ludziom różne rzeczy nie śnią się w głowach. Przy okazji seansu filmu „Priscilla. Królowa pustyni” o karnawale rozmawiamy z psychologiem Izabelą Barton-Smoczyńską.
Więcej»Przymierzaj maski!

Tym zawołaniem chcę zacząć pochwałę masek i krótki instruktaż korzystania z nich. W literaturze i sztuce najczęściej używa się maski, aby w kontraście pokazać, jak wartościowa jest prawda. Ta jedyna, którą skrywamy niecnie. Kiedy tylko maska pojawi się na obliczu, należy ją dramatycznie zedrzeć. Tymczasem pokazywanie naszej jedynej, prawdziwej twarzy nie zawsze jest możliwe, wskazane i bezpieczne.
Więcej»Ucieczka osłabia, konfrontacja wzmacnia

„Fast Runner” jest legendą, czyli opowieścią zawieszoną między mitem a baśnią.
Wędrówka bohatera, niezależnie od tego, czy dotyczy zmagań z realnym przeciwnikiem, czy inicjacji w sferze duchowej, czyli spotkania z siłami większymi od nas, przebiega zawsze podobnie.
Nagi Atanarjuat ucieka od zła i biegnie po dobro. Biegnie zarówno przez doświadczenie tu i teraz – strach, osamotnienie, skutą lodem ziemię, własne słabości, ból fizyczny, jak i pokonuje niewidzialną granicę duchowych światów Dobra i Zła. Ten szczególny bieg zaczyna go wzmacniać w chwili, kiedy przestaje być ucieczką a staje się poszukiwaniem i konfrontacją.
Śpiewać na potęgę

Też chciałabym poczuć się „jak w niebie” śpiewając w chórze i dzieląc się muzyką z innym! Buszuję więc w sieci z nadzieją na znalezienie śpiewającej wspólnoty, do której mogłabym się dołączyć. Jest chór działający przy jednej z uczelni. Ale nie odnajduję się w ich repertuarze pieśni patriotycznych i okolicznościowych. Jest kilka grup gospels, ale ja chcę śpiewać po polsku i polskie pieśni.
Więcej»Priscilla, królowa pustyni

Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłam po obejrzeniu Priscilli było kupienie płyty z piosenkami z filmu. Nawet kiedy jadę samochodem te piosenki sprawiają, że mimowolnie moje biodra zaczynają tańczyć i całe ciało mi się uśmiecha. Tak, Priscilla nie raz uratowała mnie przed jesienno-zimową deprechą.
Priscillę, królową pustyni pokazaliśmy w sobotni wieczór 19 grudnia 2010 w warszawskim Kino.lab. Tuż przed rozpoczęciem kalendarzowej zimy.
O pożytkach płynących z bzyczenia muchy

Po obejrzeniu filmu Jak w niebie Kaya Pollacka zadzwoniłam do pani Olgi Szwajgier, znanej na całym świecie polskiej sopranistki. Rozmawiałyśmy o uzdrawianiu duszy i ciała dźwiękami, o decybelistach uprawiających niby-muzykę i o niezwykłych właściwościach bzyczenia muchy.
Więcej»Wsiurskie piosenki zmieniają życie

Od kilku lat pracuje z tak zwaną trudną młodzieżą. Na planie fizycznym uczy ich flamenco, śpiewania polskich pieśni tradycyjnych czy przedwojennych piosenek Hanki Ordonówny w aranżacji hip-hopowej. Prawdziwa nauka odbywa się jednak na wielu innych poziomach. Rozmowa z Leną Rogowską, której praca bardzo przypomina tę pokazaną w filmie Jak w niebie.
Lena Rogowska była naszym gościem po projekcji Jak w niebie w niedzielę 20 grudnia 2010.
Więcej»Fast Runner

Fast Runner opowiada o życiu plemienia Innuitów na dalekiej północy. Akcja toczy się na śnieżnym pustkowiu. Główne rekwizyty to ludzie, ziemia i niebo. Ten film odpowiada na moje ostatnie przemyślenia dotyczące zbędności szczegółów otaczających mnie, wkraczających z butami w moje życie. Czas poświęcany na ,,niepotrzebne rzeczy’’ typu kilkugodzinne dojazdy do pracy, harówka na opłaty, supermarkety, codzienne kupowanie przedmiotów, telewizja zabiera skupienie na tym, co rzeczywiście ma znaczenie.
Fast Runnera pokazaliśmy w ramach Wzmacniającego Pakietu Zimowego w sobotę 19 grudnia 2010.
Zbędność wymuszająca zaangażowanie miała stać się cywilizacyjnym ułatwieniem i rekompensatą za pozostawienie tradycyjnego, ,,prymitywnego’’ życia. Jednak żyjąc tak, jak narzuca mi dzisiejszy świat gubię siebie i tracę kontakt z tym, co ważne.
Fast Runner ukazuje życie bez zbędności, zachwyca mądrą prostotą. Przypomniało mi się, jak dziesięć lat temu byłam w Himalajach, w wiosce gdzie cywilizacja jeszcze nie dotarła. Wioska liczyła kilkudziesięciu mieszkańców. Zatrzymałam się u tybetańskiej rodziny – brata i siostry. Brat był prostodusznym, pozytywnym, szczerym i dobrym człowiekiem. To mnie ujęło. Pojawiło się pytanie: ,, Czy mogłabym zostać i żyć tutaj dłużej?’’. Po konfrontacji ze sobą stwierdziłam, że nie jestem gotowa na opuszczenie cywilizowanego świata. Brakowałoby mi rozrywki i przestraszyłam się rutyny, braku wrażeń. Takie życie ograniczone do jednej wioski i społeczności wydawało mi się nudne.
Teraz, oglądając Fast Runnera powracam do tej konfrontacji i jestem w stanie powiedzieć ,,tak’’. Dziesięć lat życia w cywilizacji nie zaoferowało mi nic lepszego. Na rozrywkę i tak nie mam czasu, a rutyna dopaść może wszędzie. Codzienne zmaganie się z brakiem czasu na siebie, na przyjaźń, na relacje, po prostu na BYCIE jest tym, co oferuje dzisiejszy tryb życia. Jak mam się w tym odnaleźć? Powierzchowność konsumpcyjnego stylu życia, na którą chcąc nie chcąc jesteśmy skazani jest nawet większym, bo jakże beznadziejnym zmaganiem niż życie w plemieniu innuickim, gdzie czynności i podjęte działania są jasno i wyraźnie odczytane i mają sens, a relacje pomiędzy ludźmi stanowią rdzeń życia. Człowiek ze swoim człowieczeństwem nie ma się gdzie schować, a zło i dobro jest proste i widzialne. Mądrość jest dobrem, a podstęp i knucie – złem. Dobrem jest czystość intencji i przebaczenie, a złem chęć posiadania. W naszej cywilizacji taki podział nazywa się już teraz naiwnością, która jest kojarzona z głupotą. W innuickim plemieniu nazywa się zło diabłem i uznaje, że to nie leży w ludzkiej naturze, a przyszło z zewnątrz. Kto je przyjmuje, ten musi za to zapłacić.
Fast Runner mimo kontrastu dwóch światów ukazuje też podobieństwo w schematach i relacjach między ludźmi. Żyjąc tu czy tam okazuje się, że człowiek jest podobnie skonstruowany. Tam jednak szacunek do drugiego człowieka odgrywa o wiele widoczniejszą rolę, gdyż nie ma gdzie uciekać przed własnym sumieniem i osądem społeczności. Zdradę i nieuczciwość ciężko ukryć. Fast Runner’to w zasadzie historia o tym, jak zło tworzy się, rozbija społeczność i ostatecznie wychodzi na jaw i zostaje pokonane. Dobro zwycięża.
Dominika Szczeplik
Fast Runner/Atanarjuat, reż. Zacharias Kunuk, scen. Paul Apak Angilirq, wyst. Natar Ungalaaq, Sylvia Ivalu, Peter-Henry Arnatsiaq; Kanada 2001, 172 minuty.
Więcej»
Jak w niebie

„Jaką jestem dzisiaj muzyką? Spokojną, z odcieniami melancholii i smutku, ale bez patosu i łzawych pasaży. Jeszcze chwilę temu czytałam dzieciom na dobranoc, mój głos był ciepły, spokojny, zharmonizowany z ich zasłuchaniem. Jutro z kolei mam tak napięty plan dnia, że muzyka, którą będę przypomni pewnie nerwową jazdę po skali muzycznych stacji radiowych!” O Jak w niebie pisze Lucyna Miś.
Jak w niebie pokazaliśmy w ramach Wzmacniającego Pakietu Zimowego w niedzielę 20 grudnia 2010. Po filmie: mini-warsztat kinoterapeutyczny.
Więcej»Białe szaleństwo
{youtube width="400"}qrH7AxZEiCQ{/youtube}

Białe szaleństwo Runego Denstada Langlo jest filmem drogi, jednak gdy tak naprawdę zapatrzymy się w tę historię za śnieżnobiałymi krajobrazami i współczesną fabułą zobaczymy odwieczny mit wyprawy bohatera i jego przemiany w drodze. Pojawia się tu i posłaniec, i nagroda za męstwo, oraz co najważniejsze – metamorfoza, tym razem w formie przejścia z „emocjonalnej zimy” w stronę życia społecznego i słońca. W sezonie zadymek i przymrozków taki krzepiący obraz jest skarbem nie do pogardzenia!
Białe szaleństwo pokazaliśmy w ramach Wzmacniającego Pakietu Zimowego w niedzielę 20 grudnia 2010 o godzinie 17.30. Po filmie odbył się panel z psycholożką Ewą Kownacką i krytykiem filmowym Tomaszem Raczkiem.
Więcej»Wzmacniający Pakiet Zimowy

Byle do wiosny? A może lepiej niech żyje zima!
W weekend 19-20 grudnia zaprosiliśmy naszych wielbicieli do udziału w kolejnej odsłonie naszego projektu Kinoterapia. Spotkania między kadrami. Podzieliliśmy się z nimi naszym Wzmacniającym Pakietem Zimowym.
Cztery filmy i cztery spotkania z zimą. Zastanawialiśmy się jak tu z zimą walczyć, jak zimę idealizować. A gdy już staliśmy się sami niczym śnieg poznaliśmy jej nowe oblicze i bez obaw rzuciliśmy się zimie w objęcia!
Nie bój się bólu. Nie bój się śmierci.

W ostatni weekend listopada (28-29.11. 2011) zaprasiliśmy na warsztat kinoterapeutyczny, podczas którego rozmawialiśmy na jeden z nienajłatwiejszych tematów, czyli o śmierci. Za inspirację posłużyły nam dwa polskie filmy: Pora umierać i 33 sceny z życia. Warsztat poprowadziła psychoterapeutka Anna Twardowska.
Więcej»Kinoterapia – warsztat weekendowy

24 – 25 października zaprosliliśmy na weekendową kinoterapię – dwudniowe spotkanie z waszymi ulubionymi filmami. Warsztaty prowadziła Anna Twardowska. Podczas zajęć uczyliśmy się, jak sięgać po wskazówki ukryte w ważnych dla nas filmach, scenach i bohaterach.
Więcej»Wspólny sracz, ideologia i wielki pałer

ARCHIWUM PROJEKTU KINOTERAPIA W KINO.LAB.
Skłot. Wspólnotowe życie, blaski i cienie wspólnej łazienki, lodówki a czasem…sypialni. O komunach i skłotach rozmawialiśmy podczas ostatniego spotkania w ramach cyklu Inność. Wspólnie obejrzeliśmy kultowy film Tylko razem, o sympatycznej szwedzkiej komunie, w której dzieci bawią się w Pinocheta. Poniżej kinoterapeutyczna rozmowa o tym, jak mieszkanie w komunie może spełnić w czyimś życiu funkcję podobną do terapii grupowej. Własnymi doświadczeniami dzielą się Katarzyna Chustecka i Grzegorz Zieliński, psychoterapeuci, współtwórcy Centrum Dialogu Społecznego.
Więcej»Mit o Zeligu

ARCHIWUM PROJEKTU KINOTERAPIA W KINO.LAB.
O pierwszym pokazywanym przez nas filmie, czyli Zeligu Woody Allena rozmawiamy z psychoterapeutką Anną Twardowską. Czy ta postać filmowa, od lat funkcjonująca w świadomości widzów jako symbol konformizmu jest bohaterem mitu?
Więcej»Kinoterapia w Kazimierzu

Spragnionych kontaktu z kinoterapią w działaniu zaprosiliśmy do Kazimierza Dolnego na Festiwal Dwa Brzegi.
W poniedziałek 3 sierpnia 2009 o godzinie 21 na Małym Rynku pokazany został film Mike’a Leigha Happy-Go-Lucky. Następnie we wtorek 4 sierpnia Anna Twardowska i Lucyna Zembowicz poprowadziły warsztat kinoterapeutyczny rozwoju osobistego „Poppy to ja”.
Więcej»Ciekawy przypadek Benjamina Buttona

„Ta hollywoodzka produkcja nie przyciągnęłaby mnie – właśnie dlatego, że jest amerykańska, Oscarowa i nastawiona na przyciągnięcie licznej rzeszy publiczności. Pewnego dnia jednak wyszłam na spacer, nie wiedziałam gdzie iść, nie chciałam włóczyć się bez celu. Przypomniało mi się, że w Podkowie Leśnej jest kino-kawiarnia. Postanowiłam że pójdę.” Recenzja Dominiki Szczeplik z filmu Ciekawy przypadek Benjamina Buttona wyróżniona na naszym Konkursie na Recenzję Terapeutyczną.
Więcej»Między słowami

„Nie wydaje mi się przesadą stwierdzenie, że postać Charlotte w pewnym sensie definiuje mnie jako osobę: mimo otaczającego ją tłumu przepełniona pustką i samotnością, mimo ambicji i potencjału nie mająca pojęcia, czym chce się zajmować. Pamiętam, że po pierwszym obejrzeniu „Między słowami” poczułam się najpierw fatalnie, a chwilę później wspaniale, bo doszło do mnie, że świat oferuje zbyt wiele, aby pozwolić sobie na marnowanie kolejnych szans.” Nagrodzona II miejscem w Konkursie na Recenzję Terapeutyczną recenzja Między słowami Sophii Coppoli. Jej autorką jest Anna Pyszkowska.
Więcej»Vicky Cristina Barcelona

„Film Woddy’go Allena nie daje widzowi recepty na szczęśliwe życie. Ale na pewno zauważa, że każdy z nas w naszych bezpiecznych, szarych domkach marzy o takiej kolorowej Barcelonie, chwili zapomnienia, która odmienia życie na zawsze. Ja zamierzam stworzyć sobie taką własną, spontaniczną Barcelonę, w której zarówno moja wewnętrzna Vicky, jak i Cristina odgrywają ważne role.” Prezentujemy nagrodzoną I miejscem w naszym Konkursie na Recenzję Terapeutyczną recenzję filmu Vicky Cristina Barcelona. Jej autorką jest Izabela Mocarska.
Więcej»Bez szefa żyć

Z wykształcenia pedagog, z wyboru feministka pracująca w Fundacji Feminoteka. Do niedawna mieszkała na Skłocie Elba. Odrzuca hierarchiczną strukturę społeczeństwa. Czy tak da się żyć? Rozmowa z Aliną Synakiewicz.
Więcej»Państwo zbliża

Bohaterami filmu Tylko razem, którego akcja dzieje się w roku 1975 są ludzie mieszkający w komunie hipisowskiej w Szwecji. Podobnych komun było tam wiele. Podobnie jak w całej Skandynawii. Do dziś istnieje Christiania – słynna dzielnica hipisowska w Kopenhadze, której władze duńskie nadały status niezależnej społeczności. Dlaczego akurat Skandynawia? Czy możliwe jest, żeby w dzisiejszej Polsce otwarcie funkcjonowały komuny hipisowskie? Rozmowa z socjologiem, profesorem Ireneuszem Krzemińskim.
Więcej»Na życie nie wystarczy

W poszukiwaniu współczesnego odpowiednika hipisowskich komun byłyśmy na Skłocie Elba, który mieści się w Warszawie przy ul. Elbląskiej. Powdychałyśmy skłotowe powietrze, pokręciłyśmy się między graffiti, posłuchałyśmy zabrania mieszkańców, a potem porozmawiałyśmy z jednym z nich. Czy łatwo o autentyczną wspólnotę we współczesnym świecie? Dlaczego życie bez centralnego ogrzewania daje satysfakcję?
Więcej»Tylko razem
{youtube width="400"}tD7Wv1q-S18{/youtube}
W sobotę 6 czerwca 2009 roku zobaczyliśmy wspólnie Tylko razem w reżyserii Lukasa Moodyssona. Ostatni film z cyklu Inność.
Czym się bawią dzieci pacyfistów? Czy włosy pod pachami to ważny symbol? Czy można chodzić z cipką na wierzchu?…
Więcej»Warsztat weekendowy

23 – 24 maja 2009 zaprosiliśmy na ZAWODOWYCH MARZYCIELI - weekendowy warsztat psychologicznej pracy z filmem. Podczas dwóch dni zajęć uczyliśmy się, jak sięgać po wskazówki ukryte w naszych ulubionych filmach, scenach i bohaterach.
W programie znalazły się m.in.:
– film jako współczesny mit i osobisty sen
– filmy Twojego dzieciństwa
– praca ze sceną filmowa, która zrobiła na Tobie największe wrażenie
– praca z ważnym dla Ciebie bohaterem filmowym
– oglądanie filmu, a praca z ciałem
Filmami naznaczeni

Rozmowa z polskim dokumenatlistą Pawłem Łozińskim.
O jego filmie 100 lat w kinie, w którym widzowie opowiadają jak filmy zmieniły ich życie.
O tym, dlaczego nie lubi Lyncha i von Triera, a lubi braci Dardenne.
O wpuszczaniu filmów do internetu i wymieraniu gatunku jakim jest dokument.
KINOTERAPIA.PL: Brytyjski Instytut Filmowy na stulecie kina wymyślił serię dokumentów, które miały być zrealizowane w różnych krajach. Film o kinie polskim miał zrobić Krzysztof Kieślowski. Zrobiłeś go jednak ty. Jak to się stało?
PAWEŁ ŁOZIŃSKI: Kieślowski przyjął propozycję, napisał nawet zarys scenariusza. Miał niezwykły pomysł. Wymyślił żeby o polskich filmach mówili widzowie. Nie chciał akademickiej historii polskiego kina, tylko bardzo subiektywny wybór filmów, które na ludziach zrobiły wrażenie. Pomysł wziął się chyba ze stosunku jaki miał do swojej roboty. On nie robił filmów dla siebie, tylko dla widza. Ten widz go bardzo interesował.
Z różnych powodów, głównie finansowych, do realizacji filmu nie doszło. Kieślowski miał taką piękną zasadę, że nie chciał brać polskich pieniędzy na swoje filmy.
Robił już filmy zagranicą, nie chciał odbierać pieniędzy młodym reżyserom. Producent negocjował z Brytyjskim Instytutem Filmowym, żeby oni sfinansowali film. Brytyjczycy uważali, że powinni to zrobić Polacy. Wtedy Kieślowski się wycofał. Powiedział, że odda ten pomysł komuś młodemu. Wezwał mnie do Studia Filmowego TOR i zapytał, czy chcę zrobić ten dokument. Chciałem.
Dlaczego o filmach mieli opowiadać widzowie?
Bo rzadko daje im się głos. A oni są najważniejsi. Kiedy pokazujemy film „żywej widowni”, to wtedy jest szansa, żeby z widzami porozmawiać, zobaczyć czy to co w filmie wymyśliliśmy działa. Wiedzieliśmy, że do 100 lat w kinie nie chcemy wziąć ludzi z filmu, żadnych aktorów, reżyserów, ludzi z ekipy, bo oni będą opowiadać anegdoty, a to nas nie interesowało. Chodziło o to, żeby zwykli widzowie poprzypominali sobie filmy, które zrobiły na nich wrażenie. Nawet nie całe filmy, tylko czasem jedną scenę. Kieślowskiemu zależało na tym, żeby znaleźć ludzi, którym film zmienił życie. Sam opowiadał jak przychodzili do niego ludzie po Podwójnym życiu Weroniki, i mówili, że czują podobnie jak bohaterka. Albo, że po innym jego filmie ktoś zadzwonił do siostry, do której nie odzywał się 20 lat. Kieślowski sugerował, żeby szukać ludzi, których filmy w jakiś sposób naznaczyły.
Jak się szuka takich ludzi?
Szuka się przy pomocy wykwalifikowanego asystenta Krzysztofa Wierzbickiego zwanego „Dziobem”, który był wieloletnim asystentem Kieślowskiego.
Kieślowski mi go polecił. Pomysł był taki, żeby „nasi” widzowie byli w różnym wieku. Starszych ludzi szukał w domach spokojnej starości, młodych w szkołach. Najgorzej było z tymi średnimi. Szukał przez DKF-y, stowarzyszenia miłośników filmów, znajomych. Szukał, szukał, aż znalazł.
Problem polegał na tym, że chcieliśmy, żeby to była rzeczywiście subiektywna historia filmu, ale też chcieliśmy, żeby pewne tytuły jednak się pojawiły. Pomyśleliśmy, że przydałby się jakiś film Hasa, Zanussiego…
Dlaczego?
Bo robili świetne filmy i to jest ważny kawałek polskiego kina. No i był kłopot ze znalezieniem dobrego widza do Zanussiego czy Hasa. Więc z Hassa musieliśmy zrezygnować. Co nie znaczy, że on swoich widzów nie miał, tylko my nie potrafiliśmy do nich dotrzeć. Chcieliśmy, żeby był Munk – udało się znaleźć widza do Zezowatego szczęścia. Chcieliśmy znaleźć kogoś do Agnieszki Holland – jest Kobieta samotna.
Czyli był bardziej szczegółowy scenariusz.
Pomysł Kieślowskiego mieścił się na jednej kartce maszynopisu. Była tam zapisana pewna rzecz, której nie zrobiliśmy. Kieślowski miał pomysł, żeby zbudować fragmenty dekoracji, które odpowiadają poszczególnym scenom filmowym, o których widzowie opowiadają. Tak, by jakby weszli na chwilę do opowiadanego filmu. Żeby sfotografować, że na przykład przez uchylone drzwi podglądają jakąś scenę. Odpuściłem to, nie bardzo wiedziałem jak to zrobić. Potem okazało się, że ludzie tak plastycznie, tak sugestywnie opowiadają o filmach, że nie trzeba tych fabularnych scenek dokręcać. Do filmu nie weszła też długa i dość ładna sekwencja, którą akurat nakręciliśmy. Stary kinooperator zakłada na projektor taśmy z kolejnymi filmami i puszcza je sobie i nam. Zostało z tego tylko pierwsze, tytułowe ujęcie.
Twoi bohaterowie opowiadają nieskrępowanie o swoich niezapomnianych scenach. Jakby w ogóle nie było kamery. Jak pomagałeś im się otwierać?
Po prostu trzeba stworzyć miłą atmosferę. Pogadać z nimi najpierw o czymś innym, a nie od razu o filmach. Niektórzy wypili lampkę koniaku do tych opowieści. Kamera stała daleko, była nawet chyba czymś przysłonięta.
Potem w montażowni okazało się, że starsi ludzie byli po prostu lepsi, ciekawsi niż ci średni czy młodzi.
Jak myślisz, dlaczego?
Bo starsi sobie po prostu przypominali młodość. Pierwsza część filmu, o kinie przedwojennym jest bardzo wzruszająca, a następne już mniej. Może tak już jest, że jak się wspomina kawałek swojej młodość, to jest wzruszające, a jak coś, co widzieliśmy rok temu to już dużo mniej?
Gdzie nagrywaliście rozmowy?
Materiał kręciliśmy w mieszkaniu przy Grójeckiej na warszawskiej Ochocie. Niektórych ludzi zapraszaliśmy do tego mieszkania, do niektórych – nie przenaszalnych – jeździliśmy.
Wiedzieliśmy, że na ekranie muszą być twarze ludzi, czyli bardzo bliskie portrety, na neutralnym tle. Początkowo myślałem o sali kinowej, ale odpuściłem i dobrze, bo widziałem potem amerykański odcinek serii zrobiony przez Scorsese. Ubrany jak zwykle w garnitur, pod krawatem siedzi sobie na pustej sali kinowej, pewnie swojej własnej i opowiada.
A gdybyś Ty usiadł przed kamerą. O czym byś opowiedział?
Ja się wykręcę. Dlatego też nie pytaliśmy ludzi z branży.
Zboczenie zawodowe?
Nie mam po prostu takiego filmu polskiego. Albo nie potrafiłbym o nim opowiedzieć.
To niemożliwe, żeby nie było filmu, który by Cię naprawdę poruszył.
Jest parę takich filmów, które obejrzałem i pomyślałem, że ten świat jest jednak pięknym miejscem i że warto tu żyć. Po to zresztą moim zdaniem warto robić filmy. Żeby ludzie wychodząc z kina, wychodzili z myślą, że warto. Że w każdym człowieku można znaleźć coś dobrego.
Strasznie nie lubię filmów, które mnie zostawiają z takim rozbiciem, które próbują mną manipulować, pokazują mi świat w sposób, w jaki nie bardzo chcę go widzieć. Bo wtedy tracę nadzieję, że to wszystko ma sens. Tak czasem robi Lars von Trier. Jego filmy nie dają mi poczucia solidarności z ludźmi, oddalają mnie od nich.
A kto Ci daje to poczucie?
Bardzo na mnie działają bracia Dardenne. Robią coś niezwykle precyzyjnie wymyślonego. Wydaje mi się, że fenomen ich filmów polega na tym, że za każdym razem opowiadają ewangeliczne historie, ale robią to w sposób tak nie wprost, prawdziwie, jakby dokumentalnie. Bardzo mnie poruszają ich filmy. Są niezwykle oszczędnie zrobione, czyste, skromne i pięknie zagrane. Mają świetne scenariusze. Piszą je tak, że wydaje się, że scenariusza właściwie nie ma, nie widać żadnych „szwów”.
Jakieś konkretne sceny?
W filmie Rosetta młoda dziewczyna próbuje utrzymać się na powierzchni życia. Mieszka z mamą w przyczepie kempingowej. Dostaje pracę w przyczepie z frytkami i hamburgerami. Tam poznaje chłopaka, który się w niej zakochuje. Donosi na niego, żeby zająć jego miejsce. Chłopak nie może zrozumieć dlaczego to zrobiła. Idą na spacer nad staw. On wpada do stawu i zaczyna tonąć. Ona mu nie pomaga… Tę scenę mam przed oczami.
W innym filmie – Dziecko – główny bohater sprzedaje swoje dziecko za 4 tysiące euro i potem by je odzyskać musi spłacić dług. Ma pomagiera, z którym wyrywają starszym paniom torebki. I jest taka scena pościgu za nimi. Bohater się kryje, a jego 13-letni pomocnik musi wskoczyć do lodowatej wody. Pogoń ich mija na chwilę i bohater wyciąga skostniałego, niemego z zimna chłopaka z rzeki. Nie może chodzić, tamten musi go nieść, ciągnąć. Musi go zostawić i tego młodego łapie policja. A dla bohatera to moment przełomu. Zrozumiał, że go na naraził i zgłasza się na policję, żeby wziąć na siebie winę. To bardzo dla mnie mocna i wzruszająca scena. Ten sposób opowiadania po prostu na mnie działa.
Nie czuje filmów Lyncha na przykład. Na jego filmach od razu tracę wrażliwość.
I co się dzieje?
Kiedy wychodzę z kina i chce mi się rozmawiać z ludźmi, a świat jest piękny, to znaczy, że zobaczyłem dobry film. Kiedy jestem przygnębiony i smętny to żałuje, że taki film oglądałem. I wcale nie musi być tak, że jeśli film stawia ważne pytania, to potem kołacze ci się coś w środku i nie śpisz dwie noce.
W Polsce widz ma rzadką możliwość obejrzenia dokumentu. Jak możesz wiedzieć co ludzie sądzą o twoich filmach, kiedy oni nie mogą ich obejrzeć?
To smutna rzecz. Ostatnio zrobiłem dokument Chemia o ludziach chorych na raka. Zbiorowy portret, kilkunastu bohaterów. Film, nad którym pracowaliśmy dwa lata telewizja publiczna, która była jego producentem, pokazała wpół do pierwszej w nocy! To nie jest pora do oglądania czegokolwiek. To frustrujące.
Szkoda mi też 100 lat w kinie. Kosztował dużo pieniędzy, wysiłku i zanikł. Wydawało się, że 100-lecie kina polskiego to fantastyczny moment, żeby go pokazać. Aż mi było głupio, bo chodziłem, pisałem i przypominałem o tym filmie. Okazało się, że telewizja nie chce go pokazać. Mnie to już nawet nie dziwi. Dziś wśród decydentów TVP nie ma szacunku do dokumentu jako formy, nikt go nie chce.
Nie wiem czy dokument finalnie nie wymrze. Szkoda, bo to bardzo piękny gatunek filmowy, który w skondensowanej formie potrafi opowiedzieć coś bardzo ważnego o świecie. Reportaż tego nie potrafi, bo jest płytszy z natury. Serial nie potrafi tym bardziej. A tego jest w TVP teraz najwięcej.
Czyli robienie dokumentów to jak pisanie do szuflady?
Aż tak źle nie jest. Jak się zrobi niezły film, to ma on jakieś dwuletnie festiwalowe życie przed sobą. Ja bardzo lubię takie pokazy. To jedyna szansa dowiedzieć czy się zrobiło coś dobrego czy nie. Taka możliwość sprawdzenia jest bardzo ważna. Dlaczego w Warszawie nie ma kina filmów dokumentalnych?
Może udostępniać wypożyczanie filmów dokumentalnych przez internet?
Może nawet wpuścić za darmo. Ja się nawet zastanawiałem czy nie wpuścić swoich filmów do internetu. Przynajmniej ktoś by je zobaczył.
Rozmawiała Monika Zakrzewska – Blauth
Paweł Łoziński – reżyser i scenarzysta filmów dokumentalnych i fabularnych, producent filmów dokumentalnych. Nakręcił m.in. dokumenty Miejsce urodzenia, 100 lat w kinie, Siostry, Taka historia, Mój spis z natury we wsi Leźno Małe (w serii Nasz spis powszechny), Pani z Ukrainy, Chemia.
Współpracował z ojcem Marcelem Łozińskim przy 89 mm od Europy, Wszystko może się przytrafić, A gdyby tak się stało. Jego film fabularny Kratka otrzymał nagrodę za debiut na festiwalu w Gdyni.
Zawodowi marzyciele

Po obejrzeniu filmu Spotkania na krańcach świata zaczęłyśmy się zastanawiać, kim są zawodowi marzyciele – jakie mają cechy, jak żyją, gdzie są marginesy ich map, kiedy się na nich zatrzymują, a kiedy je przekraczają? Kiedy czują się spełnieni, a co robią, gdy są zmęczeni Gdzie znajdują swoją Antarktydę? Jak żyją na co dzień?
Jako dociekliwe badaczki ułożyłyśmy więc specjalny formularz. Zadałyśmy sobie i znajomym kilka pytań. Przeczytajcie nasze opowieści.
A potem napiszcie do nas na FORUM. Podzielcie się swoimi historiami.
Najciekawsze teksty nagrodzimy!
Więcej»100 lat w kinie
We czwartek 14 maja 2009 o 17.33 na Chłodnej 25 wspólnie oglądaliśmy telewizję.
Obejrzeliśmy dokument Pawła Łozińskiego 100 LAT W KINIE emitowany przez TVP Kultura. Cudowny film o sile kina. O kino-terapii. Widzowie w różnym wieku opowiadają jak konkretne filmy, sceny zmieniły ich życie, jak ich naznaczyły, jak dzięki nim zaczęli inaczej patrzeć na świat. A potem porozmawiamy o tym, czy kino jest dla nas ważne i dlaczego TAK.
Razem z nami ogląda Paweł Łoziński!!!
Więcej»Moją Antarktydą jest Meksyk i Gwatemala

Zawodowi marzyciele mają to do siebie, że spełnienie marzenia nie zatrzymuje ich w miejscu, tylko otwiera przestrzeń na pojawienie się nowego.
Rozmowa z Anną Orłowską, przewodniczką po krajach Ameryki Łacińskiej w ARFICAline ADVENTURE CLUB, studentką Instytutu Psychologii Procesu i psychologii klinicznej na SWPS.
ANNA ORŁOWSKA 16 MAJA 2009 BYŁA GOŚCIEM NA PANELU PO FILMIE SPOTKANIA NA KRAŃCACH ŚWIATA.
Krawaciarze i buszmeni
Najdłuższa droga w życiu mężczyzny, to droga od głowy do serca. O uścisku dłoni kierownika, rozmowie kwalifikacyjnej czyli dzisiejszych inicjacjach męskich rozmawiamy z Markiem Wrześniewskim*, instruktorem jujitsu i członkiem Grupy Poszukiwań Rytuałów Inicjacyjnych.
Więcej»Jerzy Sosnowski, TVP Kultura, pisarz
Moje MOVING PICTURES
Próbowałem kiedyś zestawić sobie listę dziesięciu filmów, które wywarły na mnie najgłębsze wrażenie. Jest tam zmysłowa jak najmiększy sztruks Zagubiona autostrada Lyncha, chłodna jak kryształ górski Iluminacja Zanussiego, kwaśna Annie Hall Woody’ego Allena, rozrzewniające Dzisiejsze czasy Chaplina, słodka Casablanka Curtiza… Jeśli jednak miarą żywego związku z filmem jest wielokrotność jego oglądania, to numer jeden dla mnie stanowi niewątpliwie Amarcord Felliniego.
Więcej»James Frieden, szef portalu Teachwitchmowies.org
Moje MOVING PICTURES
Mój 17-letni syn miał bardzo poważny wypadek samochodowy. Zasnął za kierownicą. Był w stanie krytycznym, ale cudem przeżył. Różnica milimetrów w uszkodzeniach ciała zadecydowała o tym, że nie został sparaliżowany.
Więcej»Wojtek Orliński, dziennikarz GW
Moje MOVING PICTURES
Zapewne ujawnianie tego mrocznego sekretu mojej osobowości nie jest mądrym posunięciem, ale nie mogę odmówić przemiłej ekipie „Kinoterapii”. Filmem, który zawsze wprawia mnie w dobry nastrój, jest Wysyp żywych trupów.
Więcej»Gdyby Rourke był homoseksualistą

Dorośli faceci poprzebierani jak cyrkowcy udają, że się biją. Publika szaleje. Amerykanie kochają wrestling. Polacy nie są w stanie go pojąć. Dla nas to obciach. O fenomenie wrestlingu i filmie Zapaśnik rozmawiamy z antropologiem kultury – profesorem Wojciechem Bursztą*.
Więcej»Noce w Rodanthe

Jest taki rodzaj filmów, do których oglądania ciężko się publicznie przyznać. Najbezpieczniej poczekać, aż ukażą się na dvd i po kryjomu obejrzeć w domu. O Nocach w Rodanthe powiedziała mi koleżanka. Że czeka na płytę, bo czuje, że to będzie jeden z TYCH filmów. No i jest.
Więcej»Co nas porusza pod prysznicem…

… czyli słów parę o naszym zerowym warsztacie kinoterapii. Obejrzałyśmy „Między słowami” Sofii Coppoli. Cudowną historię ludzi zagubionych wśród słów, znaczeń, emocji, powinności. Historię wieloznaczną, przepełnioną symbolami, namawiającą by spojrzeć w lustro i odpowiedzieć sobie na kilka ważnych pytań. Jednym słowem idealną do pracy kinoterapeutycznej. Po seansie zorganizowałyśmy warsztat, ktory poprowadziła terapeutka Anna Twardowska. A po warsztacie…
Więcej»Filmowa Alchemia cz.1

„Psychoterapeuci nieustannie poszukują forteli, które pozwolą ich pacjentom zobaczyć to, co jest oczywiste. Filmy aż roją się od pomysłów, które mogą zasilić nasz arsenał!” mówi Birgit Wolz, amerykańska terapeutka, autorka książki „E-Motion Picture Magic”, twórczyni strony cinematherapy.com w wywiadzie udzielonym portalowi kinoterapia.pl
Więcej»Jako mąż i nie mąż

Jedna z najjaśniejszych gwiazd Bollywood – Shah Rukh Khan (SRK) ma na świecie miliony fanów. W Polsce najwierniejsze fanki nazywają siebie „żonami Sharukha”.
Rozmowa z Shanti, czyli Kasią Leperowską – jedną z polskich żon SRK. Kasia jest 23 – letnią studentką biznesu międzynarodowego z Poznania.
Więcej»33 sceny z życia
{youtube width="640" height="300"}QT4pPV8piaQ{/youtube}

Współczuję im. Nie tylko dlatego, że stracili najbliższych. Współczuję, bo w ostatniej chwili od nich uciekli. Strach zmusił ich do odwrócenia się na pięcie w stronę życia. Jasne, że strategia na przetrwanie, ale też strata szansy na oswojenie potwora.
Wychowałam się na wsi. Tam śmierć jest dużo bliżej niż w mieście. W moim domu wisielcy, rozjechani i zamarznięci pijacy byli na porządku dziennym, a raczej wieczornym. Przy kolacji ojciec lekarz opowiadał, co tam ciekawego się zdarzyło. Śmierć była z nami.
Więcej»Pokuta
{vimeo width="640" height="274"}1169466{/vimeo}

Kiedy słyszę o kolejnych nagrodach dla tego filmu za każdym razem czuję lekkie niedowierzanie. Ludzie – myślę sobie – jesteście pewni, że nie ma lepszego filmu? Że „Pokuta” jest naj naj naj? Jak to jest z ocenianiem filmów? Czy zawsze ocenia chłodny i wyrachowany krytyk filmowy, który odcina się od tego, że jest kobietą, mężem, córką, kochankiem, gejem? Że jest zły, smutny, oszalały z zazdrości, znudzony życiem, podekscytowany zbliżającym się wyjazdem? Czy to w ogóle da się oddzielić?
Więcej»
