Wymyk

Wymyk

„Wymyk” Grega Zglińskiego z wybitną kreacją Roberta Więckiewicza znalazł uznanie publiczności i krytyki. Film operujący prostymi środkami opowiada o sprawach szczególnie złożonych. Rozdźwięk między zwyczajnością warstwy wizualnej a nasyceniem emocjonalnym treści działa nieco dezorientująco, ale czyż życie nie polega często na kontraście zgrzebnej powłoki z nieodgadnioną różnorodnością odczuć?    

„Robimy, co możemy”

„Wymyk” nieodparcie kojarzy się z historią Kaina i Abla. Mnie dodatkowo przywodzi na myśl przypowieść o synu marnotrawnym. Jednak z tą różnicą, że uwagę przyciąga syn, któremu biblijna opowieść nie poświęciła zbyt dużo miejsca.

Alfred, starszy brat, prowadzi rodzinną firmę, dogląda interesów na miarę swojej wiedzy i doświadczenia. Młodszy, Jerzy, wraca właśnie z Ameryki, by wdrożyć nowości, którymi przesiąkł podczas zagranicznej nauki. Wraca trochę „na gotowe”, gdyż pod jego nieobecność wiele się w rodzinie wydarzyło. Choroba ojca, mozolne budowanie dobrobytu, nie da się zaprzeczyć, że pewne trudności go ominęły. Chociaż los nie oszczędził go całkowicie. Jest wdowcem samotnie wychowującym dzieci.

Alfred, zupełnie jak młody chłopak często działa pod wpływem impulsu. Wyczuwa się w nim naturę ryzykanta, jakieś podskórne pulsowanie nie pozwalające usiedzieć w miejscu. Ma fantazję, gest i zapewne tym oczarował swoją żonę. Tak naprawdę całym sobą wyrywa się przed siebie i trudno oprzeć się wrażeniu, że to on powinien był wyruszyć w świat. Jednak wyruszył Jerzy, bo Alfred nie chciał się uczyć. Może przy całej swej energii miał za mało wiary w siebie i po prostu bał się wyzwania. Może inni też za mało w niego wierzyli. Pozostał przy rodzinie nie tyle z poczucia obowiązku, co ze strachu przed nowym. Strach zdaje się być kluczem do postaci Alfreda.

Domyślamy się, że wyróżnianym synem był Jerzy. Bo młodszy, bo bardziej zdolny, więc trzeba mu ustąpić, na więcej pozwolić. Częsty rodzicielski grzech zaważył na relacji obu braci. Jerzy ma to, czego podświadomie pragnie Alfred. Stabilność emocjonalną, uznanie, zdolność zaskarbiania uczuć, w końcu dzieci, których Alfred mieć nie może. Jedynym skarbem Alfreda jest żona, Viola, która akceptuje go takim jaki jest. Z pewnością boli go, że w oczach rodziców zawsze pozostanie mniej wartościowym synem. Jest rozgoryczony i niespełniony. Jednak trwa w dobrze sobie znanej rzeczywistości wykonując pracę, która go nie pociąga. Wie, że musi od siebie wymagać, by sprostać oczekiwaniom. Tym bardziej irytuje się widząc brata, który z łatwością namawia ojca do zmian i wprowadza nowe porządki na „jego podwórku”. Bracia mierzą się, chociaż to Alfred jest bardziej konfrontacyjny, zaczepny. Gorzki finał tej rywalizacji następuje nagle. W pierwszym odruchu Alfred chce bronić brata, ale osadza go w miejscu jedna groźba. Tkwi w dziwnym odrętwieniu, jakby oglądał film, który go nie dotyczy. Trudno to jednoznacznie wytłumaczyć. Może własne, zadawnione poczucie krzywdy każe mu być biernym, a może to zwykły strach. Bo Alfred tak naprawdę boi się „wychylać”. Kolejny raz nie zdaje egzaminu. Pokusiłabym się o stwierdzenie, że to nie wypadek brata stanowi bezpośrednie  źródło jego udręki, ale świadomość kolejnej porażki. Co więcej, nieprzytomny brat nadal odbiera mu jego terytorium. Stale jest jego rywalem w walce o względy najbliższych. Skrajnie to niedojrzałe, ale można powiedzieć, że w Alfredzie ciągle żywy jest konflikt małego, skrzywdzonego chłopca z racjonalnym dorosłym. Wie, że powinien się przyznać do winy, ale to znacznie podkopałoby jego i tak wątłe poczucie własnej wartości. Paraliżuje go strach przed oceną. Jednocześnie rozumie, że to może ostatnia okazja do odbudowania siebie. Przejawem zdobywanej dojrzałości jest zgoda na konsekwencje odkrycia prawdy. Traci wszystko, ale odzyskuje siebie. Niszcząca zawiść do brata ustępuje miejsca trosce, która jednak przychodzi za późno. Nie ma to już większego znaczenia, gdyż Alfred zdołał się jeszcze uczepić uciekającej szansy. Zupełnie jak pociągu, który zabrał go w nieznane.

Justyna Mancewicz



Podziel się!

Subscribe to our RSS feed. Tweet this! StumbleUpon Reddit Digg This! Bookmark on Delicious Share on Facebook


Odpowiedz

*

*

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Obowiązkowe pola są oznaczone *